Elki Ciępki

Wernisaż wystawy “Debrzańskie Łąki”

Serdecznie zapraszam na wernisaż mojej wystawy z “Debrzańskimi Łąkami”, który odbędzie się 21 lutego 2014 r. o godz. 18.00 w Galerii Laboratorium* przy ul. Podchorążych 2 w Krakowie.

* Jak tam trafić? A nie jest łatwo i jednoznacznie…
Najlepiej wejściem do nowego budynku UP od ul. Adama Chmiela (równoległa do ul. Podchorążych), dalej korytarzem w prawo do samego końca i windą na V piętro.
UWAGA – inne windy tam nie dojeżdżają… ;o)

zaproszenie na wernisaż Elki Ciępki - "Debrzańskie Łąki" kolagrafie

Potrzeba powrotu do chwil i miejsc tak bardzo przesuniętych w czasie, że już ich nie ma, nostalgiczne wspomnienia podsuwające szczegóły, intensyfikujące uczucie niespełnienia w potrzebie ucieczki od rzeczywistości bieżącej do dawnego świata obecnego tylko w pamięci – to jakże częsty motyw inspirujący do działań twórczych. Usiłowanie zamiany koncepcji czasu linearnego na czas mityczny, gdy przeszłość, zmitologizowana wspomnieniem, staje się w akcie twórczym teraźniejszością. Rekonstrukcji mitycznej krainy debrzańskich łąk pani Elżbieta Ciępka dokonuje w technice kolagrafii. Wykorzystuje naturalne materiały: deski z podłogi domu, którego już nie ma, serwetkę podobną do „tamtej”, gałązki i trawy co prawda z miejsc innych, ale odtwarzających częściowo zapamiętaną florę. Na tekturowych matrycach wielkości odbitki lub mniejszych, powstają kolaże z traw, kwiatów i kamieni. Odbijane kilkakrotnie, z użyciem szablonów i masek, kruszą się i odpadają. Pełna kontrola układów na matrycy okazuje się niemożliwa. Autorka pisze w komentarzu: „W związku z tym, że »Debrzańskie łąki« mają oddawać charakter łąki z przenikającymi się wzajemnie trawami, roślinami i innymi naturalnymi strukturami, mogłam zastosować metodę mało doskonałego i eksperymentalnego odbijania, ale jakże tutaj odpowiednią, mianowicie stąpania po matrycy miejsce w miejsce. Taka technika dała dodatkowo efekt migotania i drgania niczym falowania traw i kłosów na wietrze”.

Cykl grafik, oderwany od osobistego komentarza, w złożoności swojej materii, rozedrganej, niespokojnej, gęściejącej i rzednącej, działającej punktem, urywaną linią, postrzępioną kreską, rastrem podłoża tektury falistej, który tnie obraz w poziome linie, rastrem matrycy, która znaczy na podłożu koliste punkty, pomimo ewidentnych odniesień do flory byłyby obrazami abstrakcyjnymi. Byłyby. Ale pojawiający się cień figury ludzkiej, wspomnienie konkretnych osób, czyni je krajobrazami, wycinkami świata przesyconego przestrzenią i światłem.

 

dr Agnieszka Dutka

Udostępnij: